Chyba że wyjdziemy poza krąg kultury europejskiej A ten 0,1% zostawiłem, ponieważ wydaje mi się, że mimo wszystko są bardzo rzadkie sytuacje, kiedy bębny (oczywiście nie w postaci 'rozrywkowego' zestawu) mogą spełnić pożyteczną funkcję... Ale nie będę tego bronił jak niepodległości Faktycznie lepiej odkryć piękno tej muzyki, która się całkowicie w ramach naszych przepisów mieści - a jest jej mnóstwo.
A dodatkowo - piękna jest różnorodność muzyki kościelnej, i myślę, że dobrze, aby muzyka liturgiczna się jakoś wyróżniała. Czyli - na liturgii - organy, chóry i wszystko to co kojarzymy z terminem 'muzyka liturgiczna', a na spotkaniu modlitewnym czy innych akcjach pozaliturgicznych - jedziemy pianina, gitary, bębny i co tam jeszcze (byle dobrze!). Jedno i drugie dobre, byle tylko dostrzec, że wszystko ma swoje miejsce i czas, i aby tego nie mieszać.