Postanowiłem jednak coś więcej napisać o koncercie w Kraśniku,,,
Około godziny 18:10 wyruszyliśmy ze smoczej jamy pomykając w kierunku Centrum Kultury i Promocji - gdzie miał rozpocząć się koncert. Przed drzwiami sali kinowej była już zebrana grupka ludzi (głównie młodzież i starsza młodzież okołostudiująca),,, Wyglądało to niezbyt optymistycznie, jednak gdy drzwi do sali się otworzyły i zaczęto wpuszczać ludzi, okazało się, że sala się zapełniła prawie po brzegi (na moje skromne oko było około 500 osób - co na biletowany koncert w 40-tysięcznym mieście jest całkiem zadowalającym wynikiem. Udało mi sie spotkać kilku moich znajomych, czasem zauważałem ludzi, których na to, że przyjdą na ten koncert bym nie posądzał, a tu taka miła niespodzianka. Wśród publiki znajdowały sie osoby starsze (tych pań kilka było), osoby w wieku średnim, młodzież i dzieci - cały przekrój społeczności Kraśnika. Przed koncertem udało mi się nabyć płytę - dementi - wraz ze świetną okładką - jak się później okazało - łączącą makro i mikro - kosmos. Kilka minut po godzinie dziewiętnastej rozpoczął się koncert,,, tu pewne zaskoczenie - koncert rozpoczął kwartet smyczkowy. Przez cały koncert czuć było niesamowitą moc bijącą z tych utworów,,, każdy był bardzo czysty, każdy dźwięk i każde słowo bardzo czytelne, naznaczone czymś, co przepełniało całą salę, czymś co trudno opisać jakimś konkretnym słowem. Wiem tylko, że emocje, które mi towarzyszyły były bardzo porażające... Udało mi się przez to zrobić tylko kilka sensownych zdjęć, ponieważ robienie zdjęć podczas takiego koncertu jest dla mnie zajęciem zbyt rozpraszającym. Kilka utworów spowodowało u mnie szybsze bicie serca, a ciarki przechodziły mnie od stóp do głowy. Cały koncert jest taką bardzo mocno skonsolidowaną całością,,, nie wyrzuciłbym z niego ani jednego utworu, choć koncertu tego zespołu - bez jakiegokolwiek znudzenia - mógłbym słuchać jeszcze co najmniej 2 godziny dłużej,,, zresztą podobnie mam co do płyty - słucham jej już kilka godzin pod rząd i wcale nie mam ochoty przestać. Dźwięki usłyszane na koncercie po prostu, jak już to wcześniej napisałem - bardzo mocno wciskają człowieka w krzesło. Są czadowe - mimo braku przesterowanych gitar... moim zdaniem to również zasługa tekstów które składały się na ten koncert,,, większość (myślę, że jakieś 80%) to psalmy, a psalmy to po prostu życie,,, chyba dlatego tak mocno przeszywają duszę i ciało,,, Zespół w bardzo dobrej formie, niesamowite zgranie,,, Po koncercie bardzo fajnie było chwile porozmawiać. Pozdrawienia dla wszystkich spotkanych forumowiczów: MOFO, Inverness, Kamila, Lafjoy,,, Dodam jeszcze, że koncert dedykowany był brutalnie zamordowanemu przed kilkoma dniami na terenie Kraśnika człowiekowi,,, [*]