Strona 2 z 2 • Znaleziono 97 postów • 1, 2

Zobacz cały wątek

Cytat: Już po raz drugi w naszym mieście będą miały miejsce Dni Kultury Japońskiej.
Honorowym patronatem naszą imprezę objął Prezydent Miasta Bydgoszczy, Pan Konstanty Dombrowicz.

II Dni Kultury Japońskiej w Bydgoszczy
15-16 marca 2008

Zapraszamy do uczestnictwa w prelekcjach i pokazach oraz obejrzenia wystawy zdjęć w budynku Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej oraz na seanse filmowe i pokaz Aikido do kina Adria!

Podczas imprezy będzie miała miejsce także premiera czasopisma poświęconego Japonii - "TORII"

ATRAKCJE:
15.03.2008 (sobota)
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy:
10.45 - Rozpoczęcie
11.00 - Yoshiwara - miasto zmysłów - prelekcja (Adrianna Wosińska)
12.30 - Świat buddyzmu, świat chrześcijaństwa - prelekcja (Wojciech Kalinowski)
14.00 - Niezwykłe wynalazki Japończyków - prelekcja
15.30 - Pokaz przyrządzania sushi
17.00 - Spotkanie z pisarzem Marcinem Bruczkowskim, autorem m.in. "Bezsenności w Tokio". Po spotkaniu autor zaprasza wszystkich czytelników na Przedłużacz, czyli wysoce nieformalne spotkanie w pobliskim pubie.

Kino Adria:
12:00 - "Lalki" - reż. Takeshi Kitano , 2002
14:00 - "Między słowami" - reż. Sofia Coppola , 2003

16.03.2008 (niedziela)
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy:
11.00 - System edukacji w Japonii - prelekcja (Małgorzata Kamińska)
12.30 - Konkurs wiedzy o Japonii
13.00 - Zodiak japoński - prelekcja (Magdalena Tomaszewska-Bolałek, autorka m.in. ksiązki "Zwierzęta zodiaku w kulturze Japonii")
14.00 - Pokaz gry Hanafuda
15.00 - Komiks japoński jako źródło wiedzy o historii, kulturze i obyczajach Kraju Kwitąncej Wiśni - prelekcja (Radosław Bolałek)
16.00 - Rozwiązanie konkursu i rozdanie nagród. Zakończenie.

Sala Sokoła (przy kinie Adria):
17:00 - Pokaz aikido organizowany przez sekcję TSHCiU Aikido

Dodatkowo w Bibliotece podczas trwania imprezy będzie można podziwiać wystawę zdjęć Marianny Drygas pod tytułem "Barwy Japonii".

Wstęp na wszystkie punkty Dni Kultury Japońskiej oprócz maratonu filmowego jest BEZPŁATNY. Cena biletu na maraton filmowy to 10 zł.


Całe info na stronie
Data: Sro Mar 12, 2008 15:22
 
Wątek: Zobacz temat
Wyświetleń 436

 

Zobacz cały wątek

Cytat:

Tutaj współczesne tkaniny stylizowane na historyczne, orientalne wzory. A te wzory są po prostu śliczne. Od samego patrzenia można wymyślec kilka ciekawych postaci.



Ja dorzucę ciekawą stronkę traktującą (choć dość pobieżnie) o japońskiej kulturze - począwszy od wspomnianych już kimon przez haiku aż po ogrody

Mam nadzieję, że wam się przyda
Data: Nie Sie 28, 2005 11:59 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń 6808

Zobacz cały wątek

Maelstrom (Nie maelstorm, nie meal, nie mela etc.etc.) to prawdopodobnie pierwszy charytatywny konwent miłośników .manga//anime oraz fantastyki w Warszawie. Przez jeden dzień będziecie mogli spotkać się z ulubionymi autorami, wysłuchać prelekcji dotyczących fantastycznych światów i eRPeGów, pogłębić swoją wiedzę o japońskiej sztuce tworzenia komiksów, zapoznać się z nowymi i/lub ciekawymi anime, dowiedzieć się więcej o historii średniowiecznej Europy i feudalnej Japonii, a wszystko to ze świadomością, że pomogliście tym, którzy tego potrzebują. Cały dochód z konwentu zostanie przekazany na Dom Dziecka nr 11 w Warszawie.

W ramach bloku autorskiego spodziewamy się obecności Pani Maji
Lidii Kossakowskiej, Pana Jarosława Grzędowicza, Pani Anny
Brzezińskiej, Pana Jacka Komudy, Pana Piotra Zwierzchowskiego oraz,
prawdopodobnie, Pana Tomasza Pacyńskiego. Pan Andrzej Zimniak poprowadzi prelekcję połączoną z dyskusją "Nauka kreatywnego pisania". Wśród prelekcjihistoryczno-kulturalnych między innymi rzecz o królu Arturze, o ethosie rycerskim, muzyce i kulturze średniowiecznej, o uzbrojeniu z tego
okresu, jak również "akademicki" wykład o magii w róznych światach
fantasy. W bloku RPG prelekcje o prowadzeniu (Andre, Puszkin), systemach
(Monastyr, 7th Sea, World of Darkness). Blok Star Wars organizuje fanklub
"Outlander", szczegóły podamy zatem wkrótce. W bloku japońskim
prelekcje o historii Kraju Kwitnącej Wiśni (np. o wojownikach ninja),
projekcje anime, prezentacja japonistyki na UW, prezentacja i turniej GO.
Organizujemy również liczne konkursy i turnieje (konkurs tolkienistyczny,
konkurs wiedzy o samurajach, turniej karcianki Yu-gi-oh, turniej
Beyblade, turniej gry Narultimate Hero 2 na konsoli PS2, a przede wszystkim turniej przedpremierowy dodatku do Magic:The Gathering - oficjalne prerelease Saviors of Kamigawa).
Rzecz jasna na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody.
Wśród pokazów między innymi walki rycerskie, Aikido i tańce
średniowieczne.
Można będzie także zaopatrzyć się we wszelakie dobra w sklepiku
wydawnictwa Portal, wydawnictwa Waneko oraz sklepu Otaku.pl

sobota 21 maja w godzinach 10.00 - 21.00

adres: Gimnazjum nr 20, Warszawa, Afrykańska 11 (Saska Kępa)

akredytacja: 8zł

cel charytatywny: Dom Dziecka

- informacje, mapka

- szczegółowe informacje dotyczące programu,pytania, propozycje

- kontakt

gg: 9324863 - pytania i narzekania do organizatorów

Do zobaczenia w sobotę!
Data: Sro Maj 18, 2005 9:55 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 10
Wyświetleń 1147

Zobacz cały wątek

Nie znam się za bardzo na temacie ani na kulturze japońskiej, ale sądzę, że takie typowe hantaje sa odpowiednikiem porno dla osób, które rozwinęły pociąg bardziej w stronę dziewczyn 2D aniżeli tych prawdziwych. Póki co, nie sądzę, żeby hentaje grały inną rolę niż głupia rozrywka, żeby sobie fapnąć (slang).

Również na uwagę zasługuje fakt, że Japończycy zwyke nie ujawniają się ze swoją seksualnością publicznie, jak to ma miejsce w większości wysoko rozwiniętych krajach.
Data: Wt paź 16, 2007 1:09 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 2281

Zobacz cały wątek

Dzięki książkom nauczyłam się zatrzymywać w sobie piękno chwili. Każde tu-i-teraz jest niepowtarzalne. To moja definicja szczęścia.

Taka jest teoria. Żeby się nauczyć praktyki, potrzeba dużo cierpliwości. I – podobno - odpowiednich genów.

A zaczęło się od niepozornej książeczki na temat Cha-do, drogi herbaty – ceremonii parzenia herbaty. Niby nic, ale... książeczka łagodnie przybliżała filozofię, która uczy w pełni czuć piękno, które nie istnieje poza tą ulotną chwilą, która właśnie trwa...

Nic dziwnego, że z czasem sięgnęłam po książki Suzukiego, takie jak "Wprowadzenie do buddyzmu zen", "Buddyzm zen i psychoanaliza"... Szczególnie to drugie (mam nadzieję, że nie pomyliłam książek): zestawienie wschodniego i zachodniego sposobu myślenia; zachodniego – analitycznego, przeciwstawiającego człowieka naturze, i wschodniego, w którym człowiek jest jej częścią... My nie używamy pałeczek, dzięki którym „łągodnie” nabiera się jedzenie; my używamy noża i widelca: dzielimy, kroimy i... podobnie myślimy – nasze myślenie to praca na wyodrębnianych „bytach”: klasyfikujemy, podporządkowujemy... W poezji japońskiej człowiek zauważa niepozorny kwiat, obok którego przechodzi; w poezji Zachodu, np. u Tennysona przyglądamy się kwiatu, po tym jak go właśnie wyrwaliśmy...
(Flower in the crannied wall,
I pluck you out of the crannies,
I hold you here, root and all, in my hand,
Little flower -- but if I could understand
What you are, root and all, and all in all,
I should know what God and man is.)

Dzięki takim właśnie przykładom zaczęłam się przyglądać sprawom prostym, codziennym, ze świadomością, że są mocno uwarunkowane kulturowo... i że może nie jest dobrze tak analityczno-syntetycznie rwać świat na kawałki, tylko odbierać go całym sobą...

Do tej wybranej drogi (fuzja Wschodu i Zachodu) doszedł ciężkostrawny Eliade (historyk religii). Ciężkostrawny, ale otworzył mi „wrota percepcji”. Przynajmniej spróbujcie. Parę razy spróbujcie. Przynajmniej "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy"... i w ogóle jego rzeczy na temat religii i magii, na temat kowali w kulturze i innych takich... Inicjacja szamańska w różnych, zupełnie od siebie odległych kulturach zakłada kilka wspólnych elementów: neofita żyje w oddaleniu, pości, umiera (symbolicznie, często traci przytomność z głodu i wyczerpania), schodzi do piekieł, tam często „spotyka” duchowych przewodników, później zmartwychwstaje... Coś się przypomina z katechezy w szkole? J

Te lektury najbardziej mnie zmieniły. Co nie znaczy, że nie było innych...
Data: Sob Paź 01, 2005 1:32 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 205
Wyświetleń 15198

Zobacz cały wątek

Cytat:może to nie było pięć lat i hardsub angielski się myli?


Zacznę od czegoś, na temat czego nie da się zbytnio dyskutować. Otóż mówi 5 lat.

Co do Okazakiego, zaryzykuję tu stwierdzenie, iż na siłę próbujesz wyciągnąć go z ram anime i porównujesz go do ludzi, których możesz możesz spotkać na ulicy. Jednak postaci anime, a zwłaszcza haremów, często rządzą się własnymi prawami i własną psychologią, często niepojętą przynajmniej dla mnie. Ale nie o tym chciałem powiedzieć, lecz zadać pytanie: czy warto przejmować się na tyle tym bohaterem do tego stopnia, by używać słowa "nienawidzę"?

Natomiast odnosząc się do pytania "Dlaczego to że dziewczyna wychodzi rano z domu swojego chłopaka a jest przewodniczącą samorządu szkolnego jest czymś złym?" muszę zaznaczyć, że nie zdołamy tego pojąć porównując różnice między tym co spotykamy w Polsce i tym co spotykamy w Japonii. Ze skrawków moich notatek odnotowałem cytat, że "kultura Japonii to kultura wstydu". Zaznaczyć też można, że kontakt fizyczny (chociażby nawet podanie ręki) może niekiedy być traktowane jak molestowanie seksualne (słowa nauczycielki japońskiego). Z innych informacji jakie mi się zachowały, pamiętam, że jak chłopak i dziewczyna chodzą trzymając się za rękę w rzeczywistości oświadczają, że są parą, natomiast pocałunki w miejscu publicznym jest raczej rzadkością, niemalże wyłącznie robione przez młodych. A skoro takie rzeczy są pośród Japończyków rzadkie, to jak zostałoby potraktowane przychodzenie dziewczyny (w znaczeniu osobnika płci żeńskiej, nie zaś partnerki) do domu chłopaka?
Jakby spoglądając wstecz do anime, w których pewna bohaterka zamieszkuje u swojego szkolnego kolegi, jaka jest pierwsza rzecz, która on mówi do niej? "Nikomu nie mów, że razem mieszkamy". A gdy się to ujawnia, pozostali koledzy i koleżanki patrzą na naszego bohatera jak na zboczeńca, tudzież dziwnego człowieka. Tylko stereotyp, czy może gdzieś jest trochę realizmu? Jeśli jest, to taka sytuacja byłaby co najmniej dziwna w kulturze japońskiej.
W kwestii image'u już nic nie dopowiem.
Data: So lis 22, 2008 3:23 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 49
Wyświetleń 1638

Zobacz cały wątek

Cóż, rację ma doctore, mówiąc że animacja w Polsce nie miała wymiaru popkulturowego. Jeśli więc nie można przestawić jej na te tory, to może ukazać inną, właśnie tą odpowiednią kulturze wysokiej stronę animacji japońskiej?
Data: Cz wrz 20, 2007 12:05 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń 1636

Zobacz cały wątek

Oj może

Taaak, więc swojego stanowiska nie zamierzam bronić za wszelką cenę, ale film, jak dla mnie był sztuczny i jest to niestety moje subiektywne odczucie, na które składa się wiele drobnych i pewnie niewiele znaczących szczegółów.

Nie uważam się za znawcę kultury Japonii, ani filmów traktujących o niej (także w Japonii przez japończyków kręconych). Choć trochę ich obejrzałem i bardzo mi się podobały, to mój dorobek w tym względzie jest zbyt mały, a podstawy bardziej naukowe mizerne.

Nie chciałbym jednak argumentować mojego stanowiska na zasadzie "Nie, bo nie", więc w sumie nic mi poza ogólnym odczuciem nie pozostaje.

Efekty rzeczywiście nie są tak trudne do wykonania, ale razi mnie ich sztuczność, ze względu na charakter tańca w kulturze Japońskiej. Niech mnie jakiś znawca naprostuje, jeśli się mylę, ale tego typu udziwnienia nie pasują mi w żadnej mierze do otaczających tradycyjne formy sztuki czcią i szacunkiem Japończyków. (przepraszam za te zdania, sam mam z nimi problem ) I choć jeszcze raz podkreślam, że wyrocznią w tych sprawach nie jestem, to muzyka nijak mi do realiów nie pasowała (ani nie była to tradycyjna muzyka Japońska, ani napływowa muzyka europejska tamtej epoki, ani jej sensowne połączenie).

Nienaturalność postaci, to kolejne moje głębokie i subiektywne odczucie. Bohaterki nie zachowywały się jak Japońskie kobiety. Trudno mi to naprawdę nazwać, ale ich wzajemne relacje były zbyt... otwarte. Zbyt mało było między nimi uprzejmości właściwej tej sferze kulturowej (być może fałszywej, ale nie do odróżnienia) i poddania dla "władzy zwierzchniej". Wyraźny jest też efekt wypowiadania wszystkich dialogów w "szkodniczym" zachodnim języku. Brzmią one sztucznie i to rozwiązanie po prostu mi się nie podoba (choć jakby na to nie patrzeć, jest logiczniejsze niż uczenie Chinek Japońskiego).

Kolejnym z tych szczegółów jest makijaż (raczej niejapoński, prawdopodobnie dlatego, że odbiegałby od kanonów piękna widowni) i różnice między urodą Chinek wybranych przez Amerykanina do kręcenia filmu i urodą tradycyjnie uznawaną za kanon w Japonii.

No i tu jestem najmniej pewien, ale ze względu na lekkie skrzywienie związane z kierunkiem studiów nie podobały mi się dachówki. (wyglądały mi na zakładkowe, a powinny być jakąś dawną, japońską odmianą systemu mnich-mniszka)

Podsumowując nie przeczę, że film miał wartości, ale mnie nie zachwycił, i choć to rzeczywiście może być wina mojego skrzywionego poglądu, to dostrzegłem w nim sztuczność i niewiele mogę na to poradzić.

A swoją drogą dlaczego, żaden z dzielnych mieszkańców forum Rokuganu nie przygalopował na to forum niosąc mi pomoc i wsparcie. Czyżby tu nie zaglądali? Albo nie widzieli filmu? A może mylę się na całej linii i nikt nie zaryzykowałby honoru dla tak niepewnej sprawy? Jestem zawiedziony
Data: Nie Mar 19, 2006 9:58 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń 1661

Zobacz cały wątek

Cytat:Szczerze polecam również The Twilight Samurai.
Bardzo nowatorskie spojrzenie na świat samurajów.



Co do nowatorskiego/nietypowego spojrzenia na świat samurajów to sugeruję Zatoichi Takeshi Kitano - różne różności w tej adaptacji się zdarzają, aczkolwiek legenda o niewidomym samuraju jest w kulturze japońskiej bardzo znana i doczekała się wielu wydań, również filmowych. Film jest dość niekonwencjonalnym potraktowaniem tego motywu.
Data: w 03 3Sty 2009, 16:12
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 149

Zobacz cały wątek

Cytat:Ogólnie wątpie, żeby w polsce miało miejsce coś takiego jak fenomem polskiego ruchu społecznego związanego z m&a


Trudno się z tym nie zgodzić, bo mówienie w ogóle o "ruchu społecznym" w kontekście anime & manga to jakieś grube nieporozumienie. Na czym miałby polegać ten ruch? Jakiś statut członkostwa miałby powstać? Jak dotąd jedyny ruch społeczny bazujący na kulturze, jaki został na polski grunt przeniesiony, pochodził z anglosaskiego kręgu kulturowego (niech będzie, że w szerszym ujęciu - europejskiego) i był to punk. Aha, później jeszcze rave, który wyewoluował w clubbing. Nic ponadto. To, że teraz, w dobie internetu, jakiś krąg ludzi skrzyknął się pod hasłem oglądania anime i tworzy o tym serwis (albo kilka) - o niczym nie świadczy. Nadal to są po prostu pasjonaci japońskiej animacji. I tyle.
Cytat:Ostatnio udało mi się wkręcić sporą grupkę moich znajomych w anime, i wielu z nich, tak jak ktoś wcześniej napisał, uważało anime za jakieś chore bajki dla dzieci


I ja się ich reakcji nie dziwię, bo niby jak mieli się zachować? Zareagowali prawidłowo, gdyż w Polsce anime jest czymś obcym kulturowo i oni po prostu, jeśli ich wcześniej to nie zajmowało, mieli prawo sądzić że anime to "chore bajki". Jedynym okresem w dziejach kultury polskiej, gdy temat kultury japońskiej był brany serio pod uwagę, to był Modernizm albo jak kto woli Młoda Polska. Ale nawet po tak poważnym okresie fascynacji wybitnych twórców Japonią, w świadomości narodu niewiele pozostało. To kolejny dowód, że wszelkie mówienie i prognozowanie "ruchów społecznych" to jakieś fantazmaty małej grupy osób, które zapytane, same nie byłyby w stanie powiedzieć, dlaczego im tak bardzo zależy na tym, by anime było powszechnie znane i uznawane.
Cytat:Selekcja anime jest ważna, gdyż niektóre mogą zniechęcić nieprzygotowaną publiczność, czego przykładem może być NGE.


I to samo, co wyżej. Pada stwierdzenie: "nieprzygotowana publiczność". Hmmm. To ja sie raz jeszcze zapytam: a na co miałaby się i w zasadzie dlaczego owa publiczność przygotowywać? Gdzieś zapisano, że anime musi KONIECZNIE stać się chlebem powszednim Polaków? Jakoś nie słyszę, żeby ktokolwiek płakał z powodu tego, że NGE nie zostało należycie docenione przez krytykę i kulturę polską.
Data: Śr paź 24, 2007 12:45 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń 1636

Zobacz cały wątek

Cytat:/.../ doszukiwanie się "chwili olśnienia" czy "zwykłego piękna"
w krowim placku nie przystoi z jakiejkolwiek formie haiku
/.../
Piotr



Akurat ten wiersz Jacka mnie nie urzeka.
Może lepiej zadziałałoby takie następstwo obrazów:

niebo
placek
żuk

Może wtedy sugestia, że żuk zostawił pancerzyk
i gdzieś poszedł, będzie wystarczająco wyraźna.
Teraz nie jestem zupełnie pewien, czy o to Ci chodziło.
puste niebo z brakiem żuka - krowi placek z pancerzykiem.
Tak to sobie interpretuję. Ale cały czas nie wiem,
czy to chciałeś pokazać.

Piotrze,
"krowi placek" mi nie przeszkadza. Obiekt jak obiekt
- wystarczająco codzienny, aby go użyć w haiku.
(grzechotanie pawich piór i wrześniowe kwitnienie kasztanów
o wiele trudniej wykorzystać w haiku)

Rewolucja dokonana przez Basho, moim bardzo skromny
(intyicyjnym) zdaniem, nie polegała na tym, że uwznioślił haiku
(przed nim były to głupiutkie, żartobliwe wierszyki)
- polegała na tym, że odświeżył japońską poezję.
Odświeżył wprowadzając (m.in.) tematy i słowa,
których poważny autor nie odważyłby się użyć.
Samo potraktowanie błahej formy haiku
w sposób całkiem serio (jako głównego obszaru twórczości)
było rewolucją.
Przekonanie, że w wysokiej poezji nie wypada używać
nieeleganckich słów-obrazów wzięło się ze skostnienia
form. Japoński dwór całe wieki wzorował się na kulturze
chińskiej, czerpiąc z niej najczęściej bezrefleksyjnie.
Aby otrzymać stanowisko w administracji, trzeba było
sie wykazać umiejętnością pisania wierszy po chińsku.
Szczytowym osiągnieciem było zachowanie
poprawności gramatycznej.

///Podejrzewam, że większość chińskopiszących Japończyków,
nawet nie wiedziała jak Kitajce nazywają krowi placek///

Oczywiście z czasem podejście do japońskiej poezji się zmieniało.
Ale wypracowane zasady elegancji w doborze słów trwały. Jak każdy
kodeks znajdowały swoich wyznawców przede wszystkich
wśród decydentów. Umożliwiały weryfikację jakości poezji przy
wyborze tekstów do cesarskich antologii. A kolejne antologie
potwierdzały i utwierdzały normę. I powstało błędne koło.
Z tamtych czasów wywodzą się takie zasady jak np.
"spatynowanie - postarzenie" (japońskiego słowa nie chce
mi się szukać) którym to powinna charakteryzować się wysoka
poezja. Tylko że sama ta zasada powstała całe wieki przed
pierwszym haiku Basho. Dotyczyła poezji waka, rengi czy jak
to tam zwą. Utworów estetyzujących, pozbawionych ŚWIEŻEGO
spojrzenia czyli mówiąc po naszemu "efektu aha"

Piotrze,
Chyba się zgodzisz, że krowi placek wcale nie jest bardziej
przyziemny niż słowa użyte przez Basho w wierszu:

pchły wszy
koń szczający
przy poduszce

Basho (tl. poglądowe; na podstawie pogaduszek na
)

Pozdrawiam,
jul

PS
Przepraszam za chaos w wypowiedzi na poważny temat.
Data: 6 października 2006, 2006 11:52
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń 343

Zobacz cały wątek

Znalazłem na wikipedii ciekawy artykuł.

1. Parę słów o Jiraji w kulturze japońskiej.

Jiraiya – postać obecna w japońskiej legendzie Jiraiya Goketsu Monogatari, arcywróg Orochimaru

2. Parę słów o Orochimaru w kulturze japońskiej.

Orochimaru – postać obecna w japońskiej legendzie Jiraiya Goketsu Monogatari, arcywróg ninjy Jiraiyi. Niegdyś znany pod imieniem Yashagorō był jednym z uczniów Jiraiyi, jednakże został owładnięty magią wężów. Po zmianie imienia na „Orochimaru” uzyskał możliwość zamiany w olbrzymiego węża. Zaatakował Jiraiyę i jego żonę Tsunade i pokonał ich za pomocą swojego jadu (zdołał ich uratować inny uczeń). W mitologii japońskiej „Orochi” jest nazwą olbrzymiego ośmiogłowego węża. Kanji oznacza dosłownie „olbrzymi wąż”.

3. Parę słów o Tsunade w kulturze japońskiej.

Tsunade – przyjaciółka ninjy Jiraiyi z japońskiego podania folklorystycznego Jiraiya Goketsu Monogatari. Jest mistrzynią w magii ślimaków, jest zdolna do przywołania jednego wielkich rozmiarów.

4. Jiraiya Goketsu Monogatari

Jiraiya Goketsu Monogatari ( jap. 児雷也豪傑物語, "Opowieść o wspaniałym Jiraiyi") to opowieść z japońskiego folkloru. Jej główny bohater, Jiraiya, był dziedzicem potężnego klanu Kyūshū. Kiedy rodzina popadła w biedę, Jiraiya przybył do prowincji Echigo (dziś Prefektura Niigata), został piratem i doszedł do pozycji przywódcy rycerskiej grupy rabusiów. Nieśmiertelny mieszkający na górze Myoko (wulkan Fudżi) nauczył Jiraiyę żabiej magii (np. przemiany w żabę). Nie zdołał on jednak pokonać swego znienawidzonego wroga, człowieka który doprowadził klan Kyūshū do ruiny, starca imieniem Sarashina.

Jiraiya zakochał się w pięknej księżniczce, szkolonej w ślimaczej magii Tsunade i poślubił ją. Później jeden z uczniów Jiraiyi, Yashagoro opanował wężową magię po czym przybrał imię Orochimaru ("Orochi" to po japońsku "monstrualny wąż"). Pod tym przydomkiem dawny uczeń dziedzica Kyūshū zaatakował swego mentora. Razem ze swoją żoną, Jiraiya stoczył walkę z wiarołomnym protegowanym, ale zostali zatruci wężowym jadem i stracili przytomność. Na szczęście inni uczniowie Jiraiyi, których ten niegdyś ocalił przybyli na ratunek. W tym momencie historia nagle się kończy.

Żabia, wężowa, ślimacza, pajęcza i ptasia magia były głównymi rodzajami magii praktykowanymi w dawnej Japonii.

----------------------------------------------------------------------------------------------
No i proszę, wiemy już skąd Kisiel wziął naszych legendarnych sanninów^^ Ciekawi mnie tutaj szczególnie fakt, że uczeń Jiraji w przyszłości z nim walczył - to tak jak Pein, chociaż tutaj jest napisane że jest nim Orochimaru. Ciekawe jest też to, że Tsunade jest nazwana żoną Ji...

Źródło: Wikipedia...
Data: 2008-09-30, 19:08
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń 1225

Zobacz cały wątek

poszukuję wszelkich mozliwych wydawnictw na temat nauki języka japońskiego i arabskiego..

interesują mnie także pozycje o kulturze Arabów i kulturze japońskiej...
Data: Pon 01 Gru 2003 14:46
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń 3572

Zobacz cały wątek

Cytat:
Cytat:Ale to na serio jest!?

Gdyby mieli uczyć o japońskiej kulturze, to... musieliby także uczyć o chińskiej, koreańskiej, arabskiej, amerykańskiej, murzyńskiej, i wszelkiej innej o_O



murzyńskiej ? jakoś o takiej nigdy nie słyszałem... panuj nad własnymi słowami, bo mogą one obrazić innych



kultura murzynska to kultura afro amerykanow zanim stali sie afro amerykanami czyli czarnych ludzi z afryki, a murzyn to standardowe nazewnictwo, jest w encyklopedii i nie jest obrazliwe, co innego jakby bylo czarnuch albo nigga ;P

Cytat:No właśnie nie ;/ tylko same pierdoły uczą z czego połowa nikomu się nie przyda >.> pozatym mnie osobiście o wiele lepiej chodziło by się do szkoły gdybym uczył się o czymś ciekawym bądź o czymś co mnie interesuje.


Narazie to i ty i ja i jeszcze wielu użytkowników musimy uczyć się przedmiotów obowiązkowych, żeby mieć podstawową wiedzę. W liceum wybierasz sobie specjalizację(kierunek), a na studiach już całkowicie się rozwijasz.
Ja także chciałym mieć np. zajęcia dodatkowe z japonistyki, ale teraz mogę się uczyc we własnym zakresie, bo o żadnym takim kole nie słyszałem.
A jak już cię tak bardzo interesuję ten temat odpowiednie studia i masz wykłady o Japonii



a slyszeli wy o takim przedmiocie jak HISTORIA SZTUKI w LO ?? no i macie swoje wyklady o japoni, u nas pani od historii sztuki chetnie nam powiedziala wszystko co wiedziala na temat krajow dalekiego wschodu, korei, chin, japoni, nie tylko o kulturze i sztuce ale i zachowaniach, moze strasznie duzo nie wiedziala ale przynajmniej sie znala, po co wynajmowac japonistow !? ;/ wystarczy przeszkolic kadre pedagogiczna ktora juz istnieje i ktorej zas...nym obowiazkiem jest wiedziec o historii i sztuce calego swiata a nie tylko 2 panstw jak to sie ma w przypadku psorof od historii sztuki ;/ nie wymagam od nich oczywiscie zeby wiedzieli wszystko, wystarczyly by podstawy z kazdej czesci swiata (jezli na maturze z tego przedmiotu jest taki zakres wiedzy ze ohoho to czemu oni tego nie maja wiedziec !?) i juz a przedmiot i tak jest w programie LO. u mnie w klasie bylo dosc duze zainteresowanie tym tematem, chociaz o anime i mandze slyszalo moze 2-3 osoby na 46, ale z wykladu o wschodzie zadowolone bylo 40 osob a taki bajer sie przyda bo teraz na studiach widze jak sie mecza ludzie z kontaktami w chinach(i wcale nie chodzi o jezyk bo mozna sie dogadac po ang bez problemu, ale o zachowania, kulture osbista itp itd) , no bo przeciez polska ma teraz szeroki zakres importu towarow z chin jak by ktos nie wiedzial, lacznie z partia plytek lazienkowo/kuchennych ktore byly pomalowane napromieniowana emulsja ;p oj bedzie sie dzialo heh ;D

a pamietacie jak nasz guru od polityki zagranicznej pojechal podpisywac kontrakty do japoni ?? ;D ale nam siary narobil ;/ jechac gdzies i nie przeczytac przewodnika ze sie nie patrzy w oczy i klania itp to jest naprawde zal.pl, a japoncy ze swej strony zrobili wszystko zeby czul sie jak w domu, polskie jedzenie, przystawki, odpowiednio przystosowany apartament itp
Data: w 20 Maj 2008, 09:56
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 51
Wyświetleń 1768

Zobacz cały wątek

Znalazłem ciekawą księgarnie z książkami o kulturze japońskiej
Data: 19 Czerwiec 2005, 21:45
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń 547

Zobacz cały wątek

Cytat:Przecież w kinie nie pokażą 5 letniej dziewczynki za którą się dobiera "kochający" ją tatuś. Tymczasem w anime jest to jak najbardziej możliwe. Z kolei pokazywanie takich scen w anime ma na celu zaszokowanie publiczności i pokazanie tego o czym się tylko mówi (i to niechętnie, gdyż dla zdecydowanej większości naszej populacji jest to temat tabu). Każdy sposób jest dobry do zwrócenia ludziom uwagi na pewne kwestie.


Powiem szczerze, że mówiąc o większych możliwościach ekspresji nie miałem na myśli jakiegokolwiek braku "realności" animacji. Chodziło mi o zerwanie z normami formalnymi. Dlatego podałem właśnie przykład "Mind Game". Anime nie jest najlepszym nośnikiem noszenia jakiś treści tabu, głównie ze względu na nikłe echo takich produkcji.

Cytat:óż, napewno część ludzi to podnieci (w końcu japończycy aż tak się od nas nie różnią) a jeżeli dodatkowo zlegalizowali by takie filmy, to być może niektórym gwałcicielom czy też pedofilom wystarczyło by oglądanie hentai zamiast dziecięcej czy też jakiejkolwiek innej pornografii. Taki psychol mógłby się "zadowolić" przy takim filmie, zamiast przy filmie z udziałem żywych "aktorek". Jestem świadom, że nie wystarczy to wszystkim, ale jeśli byłby jakikolwiek efekt to byłoby już dobrze.


Wedle badań potwierdzonych olbrzymią liczbą eksperymentów wykazano, że oglądanie materiałów seksualnych w żaden sposób nie zmniejsza dewiacji seksualnych. TO raczej temat na debatę nad zjawiskiem pornografii, aniżeli dyskusji o użyciu erotyki w celach artystycznych.
Cytat:Według mnie zachodzi tu podział na twardą i miękką erotykę i hentai zdecydowanie zalicza się do tej drugiej.


No polemizowałbym dość znacznie. Hentai nie ma praktycznie żadnych ram tematycznych w erotyce.
Cytat:Nie znam się za bardzo na temacie ani na kulturze japońskiej, ale sądzę, że takie typowe hantaje sa odpowiednikiem porno dla osób, które rozwinęły pociąg bardziej w stronę dziewczyn 2D aniżeli tych prawdziwych. Póki co, nie sądzę, żeby hentaje grały inną rolę niż głupia rozrywka, żeby sobie fapnąć (slang).


No ale jeśli to ma być głupia, prymitywna rozrywka to skąd obecność nagości i seksualności w awangardowych produkcjach pokroju "Malice@Doll" czy "Wicked City"? Przecież to nie są tytuły które trafiają ze względu na te aspekty do widza. Posiadają znacznie większą wartość.

Powiem szczerze. Szkoda, że nikt dotychczas nie odniósł się do walorów artystycznych erotyki, a skupił się jedynie na powierzchownej warstwie tego procederu. Przecież erotyka to temat od dekad obecny i akceptowany w sztuce. Począwszy od skromnej erotyki doby renesansu, poprzez postmodernistów a na twórcach szerokiej gamy artystów wywodzących się z popkultury kończąc. Przecież nie można zbywać motywu artystycznego przytaczając fanserwis w GTO albo o zgrozo traktując temat tak:
Cytat:Z tego co wiem to oni nigdy nie rysuja wlosow lonowych u kobiety a co do hentaja to pare widzialam i chyba gdybym byla chlopakiem bym to wolala niz typowe porno jakie teraz robia.....choc w hentai tez przegianaj z tymi piersiami i z tym ze tak sie dra......


Bez obrazy Clare, po prostu prosiłbym o post gdy ktoś ma coś naprawdę sensownego i ciekawego do powiedzenia.

Jedynym dotychczasowym związanym z tematem wnioskiem jest to, że h43m stwierdził, że większy pociąg do postaci rysowanych jest japońskim skrzywieniem, zaś DarkWanderer zwrócił uwagę na mniejsza kontrowersyjność rysowanych aktów seksualnych (szanuję punkt widzenia, choć moim zdaniem to ślepa uliczka dyskusji ocierająca się bardziej o aksjomaty niż dyskusję związaną z jakimś fenomenem w anime)

Mam nadzieję, że nie byłem w tym krótkim podsumowaniu zbyt surowy. Chciałbym po prostu naprowadzić dyskusję na właściwe tory.

Pozdrawiam
Data: Wt paź 16, 2007 5:49 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 2281

Zobacz cały wątek

Cytat: Dobre pytanie i w sumie nie tak łatwo na nie odpowiedzieć. Oto moje typy co w kulturze japońskiej jest czysto japońskie.
- Ceremonia herbaty. Jak już wspominałam w Chinach występują różne niby ceremonie parzenia herbaty lecz z tą japońską nie mają nic wspólnego.
- Wiele form w literaturze jest typowo japońskich jednak ponieważ nie mam przy sobie zeszytu z literatury to nie wymienię nazw tych najdawniejszych form (głównie wywodzących się z ludowych pieśni kayō), a z tych bardziej współczesnych kojarzą mi się tylko haiku, shi-shōsetsu i shinkyō-shōsetsu.
- Katana, samurajowie ale mam wątpliwości co do bushidō bo wydaje mi się, że na to miał wpływ głównie konfucjanizm.
- Shintō, ale spotkałam się z opiniami, że mitologia japońska co nie co zaczerpnęła z chińskiej. Ja widzę pewne podobieństwo w kreowaniu boskiej pary Izanagiego i Izanami. Wydaje mi się, że są na wzór chińskich bóstw - Fu-hi i Nü-wa, ale to tylko moja opinia .
- Geisha, co prawda w Chinach były kurtyzany zabawiajace możnych tańcem i śpiewem ale wydaje mi się, że geisha nie powstała na ich wzór.
- Tayu (wysokiej klasy prostytutki mylone przez ludzi z zachodu z gejszami), "powstały" w epoce Edo więc wydaje mi się, że jest to "produkt" japoński choć prostytucja istnieje w każdym kraju . Mała galeria zdjęć Tayu:
- Wyrazy czysto japońskie, gramatyka (choć koreańska jest podobna ale to może świadczyć o tym, że oba te języki wywodzą się z jednego pra języka).
- Ikebana, co prawda miał na nią wpływ buddyzm to jednak za prekursora uważa się japońskiego mnicha Ikenobō Senkei.
- Geta
- Sumō
- Futon, tatami, shōji i ogólnie japońska architektura (co jak co ale domy i zamki japońskie nie są podobne do chińskich).

Na razie nic więcej nie przychodzi mi do głowy.



No nie jest tego znowu tak mało o paru też myślałam, więc nie jest ze mną tak źle
Zastanawia mnie ta ceremonia herbaty.. Bo fakt, ze w Chinach nie było ceremonii jako takiej - tzn tak wykształconej, bo jakaś tam była, tzn nie 'ceremonia', w zasadzie nie wiem jak to okreslić..moment moment, gdzie ja mam notatki z tamtego semestru..
Ooo mam takie zdanie, cyt: "w Chinach nie było określonej ceremonii tylko sztuka delektowania się smakiem".
Ale znowu: "herbata do Japonii trafia razem z urzędnikami" a także "Do Japonii trafia w XII w. razem z buddyzmem", ale już nie wiem czy ta sztuka czy sama herbatka.
Aaaa, widzicie! :>
"Rozwój herbaty w Japonii, bezkrytyczne uwielbienie dla Chin"
ALE
"XV/XVI w kiedy Japonia chce budować własną tożsamość - chińszczyzna nie należy do dobrego smaku, reforma ceremonii".

Ale jednak zasady estetyczne z Chin znalazły się w ceremonii w Japonii, określone przez Sen no Rikyu.
Czyli w zasadzie 'ceremonia parzenia herbaty' jest Japońska, ale gdyby nie Chiny to byłoby ciężko..

Z tą mitologią, myślę że nie ma co się rozpędzać czy Shinto jest bardzo podobne, czy nie - bo w każdej mitologii znajdziemy dużo podobnych rzeczy do siebie, i niekoniecznie dlatego, że jedna cywilizacja zaczęrpnęła od drugiej - bo jak pokazują karty historii ten sam mit może rozwijać się w różnych cywilizacjach w tym samym czasie lub w innym ale niezależnie.
Co do samej mitologii będę mogła powiedzieć niedługo więcej, gdyż mam prace do napisania własnie o tym
Data: Pią Mar 21, 2008 18:11
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń 1491

Zobacz cały wątek

Szukam książek o kulturze japońskiej. Jakieś informatyczne też były by mile widziane. A jak ktoś chce jakies mangi dać w obieg to sie pisze. Dajcie znać.
Data: Pon 05 Kwi 2004 23:28
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń 805

Zobacz cały wątek

Nawet jakbyśmy mieli japończyka to on raczej mieszka tutaj i niewiele wie o "kulturze młodzieży japońskiej". Ale fakt, oni są dosyć eee... dziwni? Pozytywnie dziwni w większości.
Data: Sro 28 Maj, 2008
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń 1582

Zobacz cały wątek

Lucek mądrze prawi, ale akurat mam ochotę na mały wykład, więc uzupełnię.

Przede wszystkim samurajowie jako tacy byli JAZDĄ (czyli walczyli przede wszystkim konno), i to LEKKOZBROJNĄ. Czyli - z poprawkami na różnice kulturowe, klimatyczne itd. byli z grubsza odpowiednikami wojsk tatarskich pod Grunwaldem. Tyle, że trochę później. Warto o tym pamiętać.

Po drugie, Japonia jest krajem wyspiarskim. W czasach katany (czyli XVII - XVIII wiek) była już zjednoczona. Był to tzw. czas pokoju Tokugawów, czyli piękna (moja ulubiona) epoka Edo. Dowcip sytuacji polegał na tym, że u władzy była kasta wojowników - bushi (czyli samuraje, jak się ich zwykle u nas nazywa), ale chłopcy nie mieli się z kim bić. No i nudzili się jak mopsy. Zaowocowało to poniekąd rozkwitem kultury i sztuki (w tym sztuk walki - jest to rozkwit różnego rodzaju szkół okładania się różnymi rodzajami broni albo i bez broni), ale przyczyniło się również do upadku sztuki wojennej sensu stricte.

Podstawowym narzędziem walki samurajów był łuk, a w późniejszym czasie muszkiet (teppo). Zdziwieni? Szczera prawda! Drugą w kolejności zabawką była jakaś forma yari. Dopiero w wypadku starcia twarzą w twarz sięgano do katan. Oczywiście - mowa o prawdziwym polu bitwy. Ale pamiętacie ten kawałek o POKOJU Tokugawów? No właśnie. Nie było z kim wojować. Ot, raz na kilkanaście - kilkadziesiąt lat trafiała się jakaś lokalna, domowa wojenka, ale co to za wojowanie - szkoda gadać.

Za to notorycznie zdarzały się bunty chłopów lub jakichś odległych daimyo. Ktoś naliczył, że było ich łącznie ponad tysiąc w ca 260 latach trwania epoki Edo. Większość małych i lokalnych, ale niektóre całkiem spore. Tak więc samurajowie zamiast walczyć z równymi sobie, zajmowali się głównie, mówiąc językiem współczesnym, tłumieniem zamieszek. Z kolei w wolnym czasie potrzebowali czegoś, co będzie:

a) symbolem ich pozycji - jedna z najważniejszych funkcji katany, to sterczenie u boku i wrzeszczenie "Ten facet jest samurajem, z drogi chamy!"

b) symbolem statusu - im bardziej skomplikowany splot wstążeczki, bogatsze zdobienia itd., tym wiadomo, że znaczniejszy gość. W Japońskiej kulturze opartej na hierarchii społecznej, możliwość natychmiastowej oceny czy mamy do czynienia z Panem, czy z byle łapserdakiem jest kluczowa. Przykładem są białe oprawy katan wyższych urzędników dworskich. Jeden rzut oka, i już wiesz, jak nisko się kłaniać.

c) narzędziem samoobrony - nie była to rola dominująca, ale jeśli już o tym mowa, to całkiem nieźle sprawiała się tam, gdzie trzeba było kogoś pociąć. Zwłaszcza, że nie-samurajowie nie mieli prawa noszenia dłuższych ostrzy przy sobie. To dawało pewną przewagę. Jeśli wziąć pod uwagę, że w dobrym tonie było mieć za sobą jakąś szkołę sztuk walki, to w sumie taki bojowo zorientowany samuraj był naprawdę niezłą kosiarką.

Tak więc katana stała się mniej faktyczną bronią, a bardziej symbolem. W walkach np. większość piechoty używała poręczniejszych (i tańszych) wakizashi. Z kolei w prawdziwych bitwach, takich w polu, prym wiodły bronie drzewcowe i palne. Pozostawały tylko okazjonalne pojedynki i utarczki z różnego rodzaju chołotą: roninami, bandytami, wędrownymi mnichami itd. której pełno było na traktach.

Taki przeciwnik nie nosił zbroi. Raczej nie dysponował też koniem, lancą (yari) czy innym muszkietem. Był zwykle za to w kupie i zdeterminowany. Jak wiadomo, człowiek jest układem hydraulicznym i da się go znautralizować tylko na dwa sposoby: rozłączając integralność układu sterowania lub obniżając gwałtownie ciśnienie płynów. Rozległe cięcie bardzo ostrym ostrzem (masło maślane :/) gwarantowało jedno bądź drugie. Z praktycznego punktu widzenia była to świetna broń. Doskonale sprawdzała się w XVII wieku w Japonii. Wiele z nich jest wspaniałymi dziełami sztuki. Ale nie róbmy z nich magicznych super-broni. Katana obroni się sama.
Data: Pon Lis 22, 2004 10:12 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 54
Wyświetleń 1606

Zobacz cały wątek

Cytat: Benedyktyni z Tyńca będą się uczyć od tybetańskich mnichów. Czego? Między innymi medytacji i medycyny tybetańskiej. - To będzie wymiana doświadczeń. Liczymy na to, że nie będzie to jednorazowe spotkanie - mówi o. Bernard Sawicki, tyniecki opat

Pięciu tybetańskich mnichów z najbardziej znanego tamtejszego klasztoru Ganden pod koniec lutego kilka dni spędzi w klasztorze Benedyktynów. Ze względu na sytuację polityczną musieli opuścić Tybet i zamieszkać w Indiach. Do Krakowa przyjadą w ramach projektu "Czas na Tybet", którego pomysłodawcami są Justyna Jan-Krukowska i buddysta dr Gendun Yonten.

- Chodzi o wymianę kulturalną, obronę praw człowieka i pomoc tybetańskim dzieciom. W listopadzie ubiegłego roku nawiązaliśmy współpracę z Benedyktyńskim Instytutem Kultury. Pomyśleliśmy, że Tyniec to będzie miejsce, w którym tybetańscy mnisi dobrze się poczują - mówi Justyna Jan-Krukowska. Jak twierdzi, tynieccy mnisi od razu zgodzili się gościć Tybetańczyków. - Położyli tylko nacisk na ekumeniczny i międzykulturowy wymiar tego spotkania - dodaje.

W prawie tysiącletniej historii opactwa to pierwsza taka wizyta. - Dla nas to niecodzienna okazja wymiany doświadczeń. Ich tradycja religijna jest starsza od naszej. Możemy wiele się od nich nauczyć - mówi o. Jan Paweł Konobrodzki. Benedyktyn prowadzi na co dzień medytacje w tynieckim klasztorze. - Poproszę braci z Tybetu, żeby podzielili się z nami swoimi medytacyjnymi technikami. Liczę na wspólną kontemplację - dodaje. Jak twierdzi, zakonnicy chcą "maksymalnie wykorzystać czas spędzony z Tybetańczykami". Dlatego planowane są wspólne posiłki (wegetariańskie) i wspólna rekreacja. - Chcemy, żeby nasi goście odpoczęli, ale też dzielili się nie tylko z nami swoimi doświadczeniami - mówi. Dlatego spotkania z mnichami będą otwarte. W programie m.in. prelekcja "Tybet - jego ziemia, ludzie i kultura" połączona z projekcją zdjęć, dyskusja o sytuacji politycznej i przyszłości Tybetu (23 lutego). Dzień później mnisi będą mówić o przedmiotach sakralnych i rytualnych, a tybetańscy lekarze podzielą się swoim doświadczeniem medycznym i opowiedzą o tamtejszych metodach leczenia.

O. Bernard Sawicki, tyniecki opat, nie ma wątpliwości, że dla wspólnoty zakonnej będzie to historyczne wydarzenie. - Wiele nas łączy. I my, i oni walczymy o to, by być mnichami. Najważniejszym owocem takiego spotkania może być to, że na własnej skórze doświadczymy uniwersalnych wartości. Mam nadzieję, że nie skończy się na jednym spotkaniu - mówi.

Benedyktyni, goszcząc mnichów z Tybetu, chcą też dać sygnał, że włączają się w akcję solidarności z okupowanym przez Chiny Tybetem. - Uciekamy od polityki. Trzeba jednak bronić dobra i wartości, które w Tybecie giną - mówi o. Konobrodzki.

Tybetańczycy pojawią się też w Krakowie. Od 25 lutego do 1 marca w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha" będą sypali mandalę - symbol wolności i pokoju. Krakowianie będą też mieli okazję, by obserwować mnichów w rytualnym tańcu.



Od razu zaznaczam, że nie mam nic do tego, że się spotykają, że walczą o wartości, które są nam wspólne i popieram to. Oburza mnie po prostu fakt, że katoliccy mnisi będą się uczyć buddyjskich technik medytacji. Nie jestem pewien czy jest to odpowiednie dla jakiegokolwiek katolika. Poza tym nie wyobrażam sobie ich wspólnej kontemplacji. Chrześcijanie będą kontemplować Chrystusa, a buddyści jakieś przedmioty (przepraszam forumowych buddystów za uproszczenia, opieram się na wikipedii )? Nie wyobrażam sobie tego...

Uważam, że jest to rozmywanie naszej tożsamości religijnej i dodawanie rzeczy, które są naszej kulturze całkowicie obce i uważam, że niepotrzebne. Szczytna rzecz, jaką jest pomoc Tybetowi, nie może oznaczać zapominania o tym, że jesteśmy chrześcijanami i różnimy się od buddystów bardzo mocno.
Data: 10-02-2009, 12:04
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 20
Wyświetleń 418